środa, 11 czerwca 2014

rozdział 4



Również odpięłam pas i chwyciłam za klamkę. Drzwi były zamknięte. Patrzyłam jak Harry okrąża samochód by za chwile znaleźć się po zewnętrznej tronie tychże upartych drzwi. Otworzył je i podał rękę, którą chwyciłam. Wyszłam z samochodu patrząc pod nogi. Podniosłam głowę i poczułam gorący oddech Harry’ego przy mojej szyi. Poczułam jego zęby, a następnie ciepły dotyk jego języka. Wzdrygnęłam się, a chłopak zrobił krok w tył uśmiechając się podejrzliwie. Dotknęłam szyi. Harry mnie naznaczył.
- Jak ja teraz to ukryję? - zapytałam patrząc na niego z wyrzutem.
- Nie ukrywaj. Teraz wszyscy będą wiedzieć, że jesteś tylko i wyłącznie moja. - znów ten uśmiech.
Przewróciłam oczami i zaczęłam nerwowo przykrywać piekące miejsce włosami.
- Miejmy to już za sobą. - powiedziałam ruszając w stronę Harry’ego.
Podał mi rękę, ale nie miałam zamiaru go dotykać. Przeszłam koło niego z obojętnym wyrazem twarzy po czym usłyszałam, że przyspieszył tempo, żeby mnie dogonić. Poczułam, że jego silna dłoń chwyta moją. na daremno usiłowałam ją uwolnić.
- Witamy panie Styles. - powiedziała rudowłosa kobieta otwierając drzwi.
- Dzień dobry Ann. -  skinął i pociągnął mnie do środka.
Restauracja była bardzo duża. Dominowały odcienie fioletu i czerwieni co idealnie ze sobą współgrało.
- Dzień dobry panie Styles. - powiedział starczy mężczyzna kłaniając się nisko.
- Dzień dobry. Stolik ten co zawsze, ale niech pan dopilnuje, aby nikt nam nie przeszkadzał po podaniu zamówienia. Zrozumiano? - zapytał nieco ostrzejszym tonem, próbowałam zrobić krok w tył, jednak jego dłoń zbyt mocno oplatała moją.
- A... ale panie Styles. Stolik obok jest zajęty. - tłumaczył się.
- Zapłacę tyle ile będzie trzeba, ale proszę o prywatność. - powiedział Harry szybko obracając się na pięcie i prowadząc mnie wzdłuż restauracji.
- Spadać stąd! - powiedział chłopak w loczkach do pary siedzącej przy jednym ze stolików.
- Nie zwracaj na niego uwagi. - powiedziała grubsza kobieta dłonią uniemożliwiając popatrzenie na Harry’ego mężczyźnie siedzącemu na przeciwko.
- Ty raczej powinnaś sobie odmówić tego jedzenia. - zakpił Harry. - Jesteś już wystarczająco gruba.
Wsłuchiwałam się w tą rozmowę z szeroko otwartymi oczami. Obserwowałam reakcję kobiety w blond włosach. Odłożyła widelec i podejrzliwie spojrzała na partnera, który momentalnie wstał i odwrócił się w stronę Harry’ego. Był zdecydowanie od niego starszy. Jego koszula mocno opinała się na sporym sadle. Jego dłoń zacisnęła się, po czym skierowała się w stronę twarzy Harry’ego.
- Uważaj! - krzyknęłam zaciskając powieki.
Bez problemu zablokował cios. Jedna ręka Harry’ego przytrzymała dłonie przeciwnika. Druga, którą oplatał moją dłoń za chwile znalazła się przy tłustym policzku mężczyzny.
Pisnęłam cicho i zrobiłam krok w tył, kiedy zauważyłam, że Harry szykuje się do następnego ciosu.
- Dzwońcie na policję! Męża mi zabije pieprzony gnój! - krzyczała tęga kobieta wstając od stołu.
Chłopak w lokach wpadł w szał. Nie wiedziałam co robić. Podeszłam do niego od tyłu, po czym złapałam jego nadgarstki. To nic nie dało.
- Harry. Przestań. - wyszeptałam mu do ucha powstrzymując łzy.
- Kochasz mnie? - zapytał.
- Harry... nie czas na to! Przestań!
- Powiedz, że mnie kochasz. - powiedział pomiędzy ciężkimi oddechami i kolejnymi ciosami.
- Kocham cię! - powiedziałam z rozpaczą. Zauważyłam, że jego mięśnie się rozluźniają, a ręce zostały opuszczone wzdłuż ciała.
- Wiejemy! - powiedział, kiedy usłyszałam syreny policyjne.
Chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął do starszego mężczyzny, z którym wcześniej rozmawiał.
- Nic nie widziałeś. - powiedział rzucając mu portfel przed nos.
- Oczywiście panie Styles. - odpowiedział i ukłonił się lekko.
Szybko ruszyliśmy do wyjścia, po zbiegnięciu ze schodów sygnały stały się głośniejsze. Skręciliśmy w ciemną uliczkę po czym usłyszeliśmy, że cichną, razem z dźwiękiem silnika, a gliny wychodzą z pojazdu, który był zaparkowany kilka metrów od nas. Harry obserwował ich uważnie. Gdy tylko zniknęli za drzwiami chłopak mocno szarpnął mnie za rękę i poprowadził wzdłuż ulicy. Szliśmy jakieś 15, może 20 minut w całkowitej ciszy. Po tym czasie zauważyłam duży dom. Harry wyciągnął komórkę i wystukał numer po czym przyłożył ją do ucha.
- Cześć stary!
Przyglądałam mu się uważnie starając się nie zwalniać.
- Słuchaj! Mój samochód jest pod restauracją, tą niedaleko mojego domu!
Widziałam jak trzęsie mu się ręka, a twarz zmienia wyraz. Stał się spokojniejszy.
- Przecież masz moje kluczyki idioto! Idź tam! O nic cię nie posądzą! - gdy dotarliśmy już przed dom, Harry wyciągnął kluczyki z kieszeni i nie kończąc rozmowy przekręcił zamek.
- Dzięki stary. Jesteś wielki.  - powiedział rozłączając się.
Przepuścił mnie w drzwiach i zaświecił światło.
- Harry. Co jeśli cię złapią? Jesteś... - mówiłam cofając się.
Ku mojemu zaskoczeniu na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Martwisz się o mnie. - powiedział.
- Nieprawda! Jesteś jakimś psychopatą! - krzyczałam.
- Lauren. Opanuj się. Nic ci nie grozi. - tłumaczył przyglądając mi się.
Ściągnął buty i wskazał gestem ręki, abym zrobiła to samo. Chwilę później zniknął w kolejnym ciemnym pomieszczeniu. Patrzyłam na drzwi. Miałam szansę ucieczki, jednak coś ciągnęło mnie do pokoju w którym znajdował się Harry. Podeszłam bliżej i oparłam się o futrynę. Mała lampka nocna świeciła się już przy dużym, starannie zaścielonym łóżku. Harry był odwrócony tyłem. Przeciągnął koszulkę przez głowę i odwróciłam się w moją stronę. Nerwowo poszukiwałam innego punktu obserwacji, ale nie wychodziło mi to. Jego opalone, umięśnione ciało było częściowo pokryte tatuażami. On jest idealny.
- Podoba ci się? - zapytał robiąc krok w moją stronę.
Przygryzłam wargę i zaczęłam bawić się palcami, aby uniknąć jego palącego wzroku. Zaczerwieniłam się i po chwili odważyłam podnieść wzrok.
- Nie wstydź się. Chodź tu. - powiedział.
Pokręciłam głową i wróciłam na korytarz wpatrując się w sufit, który wbrew pozorom był bardzo ciekawy. Poczułam ciepły oddech buchający tuż przy mojej twarzy. Odwróciłam się. Harry nadal bez koszulki szukał mojego wzroku, który cały czas starał się uciekać. Jego dłoń skierowała się do mojego podbródka po czym uniosła go lekko, tak że nie miałam już szansy na unikanie jego spojrzenia.
- Lo. - wyszeptał. - Dlaczego udajesz niedostępną? - zapytał, jego ręka znalazła się na mojej talii.
- Przestań. - powiedziałam wyrywając się, jednak ponownie jego siła wygrała.
- Lo. Odpowiedz na moje pytanie. - powiedział tym przeszywającym tonem.
- Nie udaję. - powiedziałam nerwowo.
- Wiem, że tego chcesz. - powiedział przyciskając swoje usta do moich.
Jego język przedarł się pomiędzy moimi wargami. Czułam, że robi mi się gorąco. Po chwili odessał się ode mnie i ciężko oddychając ukazał swoje dołeczki. Byłam w lekkim szoku.
- Nie podobam ci się? - zapytał.
Zamiast odpowiedzi podążyłam w stronę drzwi po drodze zabierając swoje buty. Zablokował mi drogę.
- Czyli chcesz powiedzieć, że idziesz do swojego domu, do którego dojdziesz jedynie drogą koło tej restauracji? Jak cię rozpoznają to ciebie zatrzymają, przesłuchają, może nawet zamkną. -wyliczał.
- Chyba wolę to, niż zostać tutaj z tobą. - odparłam poprawiając włosy.
- Robisz to tak. Seksownie. - powiedział Harry, który ponownie niebezpiecznie zmniejszył odległość pomiędzy nami. 
___________________________
Witajcie! :) Jak wam się podoba nowy rozdział? Liczę, że napiszecie w komentarzach co o nim sądzicie. Dziękuję również za przeczytanie poprzedniego. Może komentarzy dużo nie było, ale zawsze wiem, że jest dla kogo pisać. Pozdrawiam wszystkich czytelników :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz