niedziela, 11 maja 2014

rozdział 2



Zwróciłam się w stronę  drewnianych schodów i wbiegłam na górę. Po wejściu do pokoju od razu wskoczyłam na jeszcze nie zaścielone łóżko i zaczęłam grzebać pod poduszką gdzie znajdował się mój pamiętnik. Starannie otworzyłam go na pustej stronie i zaczęłam delikatnie skrobać długopisem po jej powierzchni.
Obudziłam się bardzo wcześnie. Ogarnęłam pomieszczenie i weszłam do łazienki, aby i siebie doprowadzić do ładu. Po 15 minutach byłam już gotowa. Zeszłam na dół żeby zjeść śniadanie. Jak nigdy o tej godzinie zastałam tam mamę.
- Ty nie w pracy? - zapytałam podejrzliwie.
- Ja... em.. wzięłam sobie wolne. - tłumaczyła jąkając się.
- I to dlatego przeglądasz oferty pracy? Za co cię wyrzucili? - pytałam niecierpliwie wyciągając pomarańczę.
- W sumie to sama nie wiem. Jak ci poszedł ten cały casting? - zapytała ze smutną miną.
- Przyjęli mnie. - odparłam bez entuzjazmu ustawiając sokowirówkę.
- Naprawdę? Ohh... jak się cieszę. - mówiła.
- Ja muszę już iść. - rzuciłam upijając trochę soku ze szklanki i wychodząc z kuchni.
Postanowiłam się przejść do mojego miejsca pracy. Cały czas rozmyślając o wczorajszej sytuacji stąpałam po nierówno ułożonych kostkach chodnikowych. Po raz kolejny ujrzałam duży budynek stojący tym razem dokładnie naprzeciwko mnie. Pospiesznie wskoczyłam na schodki i pchnęłam ciężkie drzwi.
- Dzień dobry! - powiedziała pani siedząca w recepcji.
Odpowiedziałam uśmiechem i ruszyłam w jej stronę.
- Przepraszam. Miałam się zgłosić w sprawię pracy. To znaczy... wczoraj zostałam przyjęta, ale dzisiaj muszę załatwić formalności.
- Ah.. tak. Harry na panią czeka. Proszę do pokoju numer 5. - powiedziała kobieta wskazując długi, już mi znany korytarz.
Cały czas zadawałam sobie pytanie „Kim jest Harry?”. Zapukałam do wyznaczonego przez recepcjonistkę miejsca. Usłyszałam niski, ochrypły głos, który pozwolił mi, aby przycisnąć klamkę.
Pokój był beżowy, bardzo stylowo urządzony. Za dużym, ciemnym biurkiem siedział mężczyzna obrócony w przeciwną stronę i wpatrujący się w okno. Od razu rozpoznałam burzę loków, które podskoczyły gdy Harry zakręcił się na krześle i spojrzał na mnie.
- Cześć. - powiedział mierząc mnie wzrokiem. - Lo, prawda?
- Dzień dobry. - odpowiedziałam - Tak. Tak Lo. - dodałam pospiesznie.
- To przezwisko, czy twoje prawdziwe imię? - zapytał zaciekawiony.
- Mam na imię Lauren, ale nie znoszę mojego imienia. Dlatego wszyscy do mnie mówią Lo. - wytłumaczyłam
- Dobrze. A więc proszę, zapoznaj się z treścią kontraktu i złóż podpisy w wyznaczonych do tego miejscach.
Nie mogłam się skupić na kartkach leżących na biurku. Cały czas spoglądałam na mężczyznę po drugiej stronie biurka szukającego czegoś w szufladzie. Jego zielone tęczówki co chwila przenosiły się na moje ręce, które niezgrabnie kartkowały papiery. Wszystko wydawało się w porządku, nie widziałam, żadnych małych druczków, chorych zobowiązań. Miałam już składać podpis kiedy zauważyłam tekst tuż nad moją ręką. „6.11. Polecenia szefa będą natychmiastowo wykonywane.” oraz dopisek „Podpisując niniejszą umowę wyrażam zgodę na wszystkie zaproponowane mi sesję, przetwarzanie moich danych oraz udostępnianie zdjęć publicznie”
- Przepraszam. Chciałabym się dowiedzieć, o co dokładnie chodzi w tym dopisku? - zapytałam wskazując treść palcem.
- A.. to nic ważnego. Wiesz to się tyczy sesji rozbieranych i tak dalej. Nie wszystkie dziewczyny się tego podejmują. - tłumaczył, po czym spojrzał mi w oczy - Przeszkadza ci to?
- Nie.. chyba nie. To znaczy tak, sesje rozbierane? Nie ma takiej opcji. - powiedziałam zbulwersowana.
- Szkoda. Jestem pewny, że na takich zdjęciach wyglądałabyś niesamowicie. - powiedział zabierając kartki i ukazując swoje dołeczki. - Może nawet najlepiej. No ale niestety musimy zakończyć współpracę.
Pomyślałam o całej umowie, przekartkowałam ją w myślach.
- Ej! Oddaj to. - powiedziałam wyrywając mu papier, który trzymał w ręce.
- Myślałem... - mówił Harry.
- Nie myśl tylko oddaj. - przerwałam.
Jego zawadiacki uśmiech powędrował znów do bałaganu na biurku. Po chwili rozmyślania podpisałam umowę i podłożyłam mu ją pod nos.
- W takim razie dzisiaj zabieram cię na kolację. - wyjaśnił uśmiechając się szeroko. - Ubierz coś.. seksownego.
- Co? - zapytałam.
- Punkt 6.11. zacytować ci? - spytał mężczyzna podnosząc kartkę. - „Polecenia szefa będą natychmiastowo wykonywane.”
- Ale to dotyczy tylko pracy. - mówiłam.
- Kto tak powiedział? Jestem twoim szefem. - zagadnął puszczając mi oczko.
- Nigdzie z tobą nie pójdę. - powiedziałam otwierając drzwi.
Poczułam dłoń na swoim ramieniu, która bez najmniejszego kłopotu przycisnęła mnie do drzwi. Mój oddech przyspieszył. Moje serce biło w szalonym tempie.
- Pójdziesz. - powiedział spokojnym tonem patrząc mi głęboko w oczy. - Będę po ciebie o 19. - wyszeptał mi do ucha i wreszcie puścił mój nadgarstek.
Szybko wyszłam z pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. Przebyłam korytarz w marszu i wybiegłam przez wejście główne na świeże powietrze. 

rozdział 1

- Czy ja muszę tam iść? - zapytałam, poprawiając włosy.
- Może te? - zaproponowała brunetka podnosząc czerwone buty na wysokim obcasie.
- Cassie! Proszę... to nie ma sensu. - powiedziałam.
- Lo! To jest dla Ciebie jedyna szansa. Wiesz, że takie castingi nie są organizowane często. Sama mówiłaś, że nie masz kasy, prawda? - spytała siadając na łóżko.
- Nie wiem czy się nadaje.
- Oszalałaś?! Spełniasz wszystkie warunki. Masz 1,75 m, twoje wymiary to 90cm, 60cm, 90 cm... - dyktowała ciemnowłosa dziewczyna wspomagając się kartką - Poza tym... jesteś śliczna. Przecież dobrze o tym wiesz. Zobaczysz, że ci się uda.
- Dziękuję, że mi pomagasz. - powiedziałam odwracając się w stronę Cassandry.
- I co ty byś beze mnie zrobiła? Nie ma sprawy. Jesteśmy praktycznie jak siostry... musimy sobie pomagać.
- Dobra. W takim razie musimy już iść. - powiedziałam wsuwając stopy w czerwone szpilki.
Zeszłyśmy na dół i wsiadłyśmy do samochodu. Całą drogę milczałyśmy. Po kilku minutach samochód zatrzymał się, wyszłam z auta i zauważyłam wielki napis na budynku Madeline. Ruszyłam w stronę wejścia. Otwierając drzwi usłyszałam głos za mną.
- Powodzenia! Wierzę, że ci się uda i trzymam kciuki. - powiedziała Cassie ponownie wsiadając do auta.
Moja pewność siebie momentalnie wzrosła, przygładziłam kwiecistą sukienkę i zaczęłam podążać za strzałkami. Wreszcie zauważyłam duży napis „Castingi” i zauważyłam spore grono dziewczyn czekających na swoją kolej. Usiadłam na jednym z wolnych krzeseł. Wszystkie spojrzenia zostały skierowane na mnie. One wyglądały jakby modeling miały we krwi. Szybko spostrzegłam, że nie są szczęśliwe z powodu mojego przybycia.
Po godzinie czekania nadeszła moja kolej, czekałam tylko na znak.
- Następna! - usłyszałam kobiecy głos wydobywający się z sali.
Wstałam i udałam się do pomieszczenia. Poruszałam się bardzo pewnie. Pokój był słabo oświetlony, zauważyłam trzy postacie siedzące na krzesłach.
- Pokaż portfolio. - powiedziała kobieta znudzonym tonem.
- Ale... ja nie zdążyłam założyć portfolio. To mój pierwszy casting. - wyjaśniłam.
- To wybacz. My jesteśmy profesjonalną agencją, nie będziemy tu przyjmować niedoświadczonych modelek. - mówiła oburzona.
- Liz! Daj się wypowiedzieć szefowi. - powiedział mężczyzna siedzący obok spoglądając na lekko zarysowaną trzecią sylwetkę.
- Ile masz wzrostu? - zapytał „szef” wstając i podchodząc do mnie.
Dopiero teraz zauważyłam jego twarz. Był bardzo skupiony, jego oczy przyglądały mi się uważnie, a kręcone włosy były niechlujnie zaczesane do tyłu.
- 1,75 m - powiedziałam, kiedy czułam, że zaczyna robić mi się gorąco.
- Interesują cię wybiegi, czy raczej fotomodeling? - zapytał.
- To chyba zależy... gdzie bardziej pasuję. - mówiłam uważnie przyglądając się ruchom mężczyzny,
- Nie wiem czy na wybiegu będą potrafili docenić twoje piękne rysy twarzy... - wyszeptał cicho, że chyba tylko ja usłyszałam te słowa.
Jego ręce powędrowały na moje biodra, gdzie gwałtownie się zatrzymały. Szybko podążyłam wzrokiem na dłonie mężczyzny.
- A biodra? - zapytał unosząc głowę, tak że mógł spojrzeć mi w oczy.
Zalał mnie szkarłatny rumieniec.
- Co..? Ah... 90. - wyjąkałam ukrywając zaczerwienione policzki w długich, blond włosach.
- Dobrze... w takim razie widzimy się jutro o 10. Omówimy szczegóły. - powiedział ukazując dołeczki.
- Dziękuję. - odparłam powoli kierując się do wyjścia.
Wychodząc na korytarz czułam podekscytowanie. Nie sądziłam, że uda mi się już po pierwszym castingu. Usłyszałam krzyki dochodzące z sali z której właśnie wyszłam.
- Ta dziewczyna się nie nadaje na modelkę! Ona wyglądała... - głos kobiety rozchodził się po całym korytarzu.
- Jak? Dokończ! Śmiało! - to z pewnością był mój nowy szef.
Zatrzymałam się czekając aż brunetka wyrazi swoją opinię.
- ... jak suka!

Ruszyłam w stronę wyjścia. Szybko wyszłam z budynku, a słonawe łzy zaczęły zbierać się w kącikach oczu. Po chwili zauważyłam, że z srebrnego auta wychodzi znajoma mi dziewczyna. Naprawdę nie chciałam żeby zobaczyła mnie w takim stanie, ale też ucieszyłam się, że jest przy mnie. Czasami sama nie wiem czego chcę.
- Co się stało? Nie przyjęli cię? - pytała nerwowo.
- Przyjęli... dobra nie ważne. Wracajmy. - rzuciłam schodząc ze schodków.
- Na pewno wszystko w porządku?
- Tak. Chodź. - powiedziałam ocierając słoną substancję spływającą po moich policzkach.
                                                                      ***
                                                                                         (W tym samym czasie)
- Co ty powiedziałaś?! - zapytał zdenerwowany mężczyzna odgarniając burzę loków z czoła.
- Harry! Ona nie jest dla ciebie!  - tłumaczyła kobieta nie zmieniając tonu - Poza tym... myślałam, że jesteśmy razem. - powiedziała delikatnie muskając wewnętrzną stroną dłoni jego twarz.
- Liz... nigdy nie byliśmy razem i nigdy nie będziemy. Wybij sobie to z głowy. - powiedział odpychając rękę brunetki - Wynoś się! Mam cię dość! - krzyknął pokazując wyjście kobiecie.
                                                                       ***
Przez całą drogę Cassie zadawała mi różne pytania na temat przesłuchania i ludzi z którymi będę pracować. Po jakimś czasie przestałam zwracać uwagę na to co mówi i skupiłam się na krajobrazie za oknem. Kiedy dotarłyśmy do mojego domu szybko wyskoczyłam z auta i podążyłam do drzwi.
- To ... widzimy się jutro? - zapytała dziewczyna przez uchyloną szybkę.
- Jutro... mam o 10 spotkanie w prawie pracy. - wyjaśniłam. - Jeszcze dam ci znać.
Dziewczyna kiwnęła głową i odpaliła samochód. Pospiesznie weszłam do domu i oparłam się o ścianę delikatnie przeczesując włosy ręką.

- Mam pracę... - powiedziałam powoli dochodząc do siebie.
_______________________________________________________________________
Myślę że następny rozdział pojawi się w tym tygodniu. :D 
Naprawdę prosimy o komentarze ! ;)


POWITANIE

No hej hej:D
Z tej strony Julia i Patrycja ;d
Chciałyśmy się z wami przywitać i zachęcić do częstego czytania naszego bloga.
Będziemy zamieszczać tu konkretne opowiadanie FF, a kto wie .. może powstanie druga część? :)
Wszystko zależy od was :)
Inspirację czasem czerpać będziemy z np. "COLD", "DARK" itp. bo gdyby nie to, to nigdy nie udałoby nam się stworzyć tego bloga. :D
Wątki +18 myślę, że również się pojawią, jednak nie tak często jak w wyżej wymienionych. :D
Pierwszy post pojawi się dosłownie za parę chwil! ;)
A więc miłego czytania i prosimy o komentarze! :)
Bardzo zależy nam na waszej opinii.



~xx~